Puchar Davisa. Gruzini przerwali zwycięską serię Polaków na kortach Arki
Mariusz Fyrstenberg nie wytrzymał presji w pojedynku z Lado Chikhladze. Przegrał w trzech setach i cały mecz zakończył się zwycięstwem 3-2 Gruzinów, którzy w spotkaniu o awans do grupy I zmierzą się z Węgrami. Siedem poprzednich meczów w Pucharu Davisa na kortach Arki kończyło się sukcesami Polaków. W niedzielę ich dobra passa się skończyła.
Sobotnia gra podwójna przebiegała pod dyktando naszej najlepszej pary. Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski byli skoncentrowani i precyzyjni do tego stopnia, że nawet doświadczony Irakli Labadze pierwszy punkt ze swojego podania zdobył dopiero pod koniec drugiego seta, poprawiając wynik na 2:5. Kiedy Gruzinów zawodziły odbicia piłki rakietą, próbowali dekoncentrować Polaków w inny sposób. Najpierw popisali się piłkarską żonglerką, a kiedy zorientowali się że ich sztuczki nie zrobiły na Polakach wrażenia, Labadze posłał piłeczkę prosto w głowę kapitana polskiej reprezentacji, Pawła Geldnera. Aby nikt nie miał wątpliwości, że było to zagranie przypadkowe, Gruzin szybko podbiegł do polskiego trenera i pocałował go w policzek. Cała ta sytuacja rozbawiła gdyńską publiczność, ale losów spotkania odwrócić nie zdołała.
Trzeci set był już jednak wyrównany. Gruzini w dziesiątym gemie mieli nawet szanse na wyrównanie stanu na 5:5, ale Polacy nie dali sobie wydrzeć inicjatywy i po kilku piłkach na przewagi zakończyli spotkanie efektownym smeczem w wykonaniu Matkowskiego. - Kontrolowaliśmy grę od początku do końca - cieszył się po meczu ,Matka. - Jedyny moment niepokoju przeżywaliśmy w trzecim secie, kiedy przy moim serwisie, Gruzini mieli szanse na wyrównanie. Wiedzieliśmy jednak, że nie możemy pozwolić im na wygranie tego gema, bo wówczas losy tego meczu mogłyby się odwrócić - dodał Fyrstenberg.
Grę polskiej pary komplementował trener Geldner. - Przed meczem miałem obawy, wynikające ze zwycięstwa Gruzinów w poprzednim meczu nad bardzo mocną parą z RPA. Jednak po pięciu gemach pierwszego seta wiedziałem, że nic złego nam się stać w tym meczu nie może. Polacy grali doskonale. Byli dokładni, perfekcyjni i całkowicie panowali na korcie - chwalił występ naszych deblistów trener Geldner.
Brakujący do wygrania meczu trzeci punkt dla polskiej reprezentacji miał zdobyć Łukasz Kubot w pierwszej niedzielnej grze singlowej z Labadze. Najlepsze rakiety obu krajów zafundowały gdyńskiej publiczności w 30-stopniowym upale pięciogodzinny, pięciosetowy pojedynek. Jego trudy lepiej wytrzymał Gruzin, który wyrównał stan meczu na 2-2.
O zwycięstwie decydowała zatem ostatnia gra, do której kapitan Geldner ze strony polskiej desygnował Fyrstenberga. Popularny ,Frytka zastąpił wcześniej zgłoszonego Michała Przysiężnego, który w piątkowym meczu przeciwko Labadze miał kłopoty z returnem. Polak od początku nie potrafił narzucić Chikhladze swojego stylu gry, a w decydujących końcówkach setów przegrywał najważniejsze piłki.