Liga protestuje
Liga Polskich Rodzin protestuje przeciwko budowie w Wejherowie supermarketów z obcym kapitałem. Po tym jak w mieście powstał market Inter Marche oraz Kaufland członkowie partii i miejscowi przedsiębiorcy boją się o miejsca pracy.
- Niedopuszczalne jest, aby kolejne sklepy wielogabarytowe doprowadzały do bankructwa dorobek pokoleń naszych rodzin - mówi Marek Klas, kandydat LPR na posła. - Markety z zagranicznym kapitałem niszczą regionalny handel.
Na konferencji prasowej w Wejherowskim Centrum Kultury poseł partii, Robert Strąk zaznacza, że nie chodzi o to, żeby marketów w ogóle nie było.
- Markety były, są i będą na całym świecie. Buduje się je jednak, nie tak jak w innych krajach zachodnich, poza miastami, ale w centrum aglomeracji - mówi Strąk.
Poza tym duże hipermarkety nie płacą podatków, tak jak rodzimi handlowcy. Często dzięki kruczkom prawnym okazuje się, że w ogóle nie przynoszą zysku.
- Sklepy te odprowadzają tylko podatek gruntowy, a zyski z obrotów lokują poza Polską - mówił Strąk. - Poza tym, gdy market tworzy jedno miejsce pracy, cztery inne osoby ją tracą, bo muszą zamykać swoje sklepy.
Pisma protestacyjne Liga złożyła już w starostwie i urzędzie miasta w Wejherowie. Jednak nie doczekała się żadnej odpowiedzi ze strony władz.
- O przeznaczeniu terenu pod budowę obiektu do 2000 metrów kwadratowych decyduje właściciel lub inwestor - zapewnia Wojciech Kozłowski, zastępca prezydenta Wejherowa. - Jeśli sklep ma mieć większą powierzchnię, to zgodę wyraża rada miasta, a plan budowy zatwierdza starosta. Prezydent miasta nie ma możliwości zablokowania budowy sklepu.
Nie ma także informacji, aby w najbliższym czasie miał powstać w Wejherowie kolejny duży obiekt handlowy.