Arka już bez trenera Wojciecha Stawowego
Już bez Wojciecha Stawowego w roli pierwszego trenera wyszli w środę na wieczorny trening piłkarze Arki Gdynia. Podczas zajęć nie pojawił się także Robert Jończyk, do niedawna asystent Stawowego, który jest jednym z kandy- datów na nowego trenera. Trening poprowadzili Grzegorz Niciński, grający członek sztabu szkoleniowego oraz trener bramkarzy Piotr Wrześniak i Anna Kwitniewska, odpowiadająca za przygotowanie gimnastyczne zawodników gdyńskiej drużyny.
Piłkarze zostali podzieleni na dwie grupy. Część pod okiem Kwitniewskiej rozciągała się w hali lekkoatletycznej Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, pozostali dźwigali ciężary w siłowni. Trening przebiegał spokojnie, a kilku graczy, jak Marcin Wachowicz, próbowała nawet żartować. Mimo to atmosfera napięcia była wyczuwalna. Temu, co dzieje się w hali lekkoatletycznej, przez szybę przyglądało się zaledwie kilku kibiców.
- Ale się teraz porobiło - mówił Marek Pachla, jeden z fanów żółto-niebieskich. - Trener zwolniony, szanse na awans do ekstraklasy coraz bardziej się oddalają. Choć zwolnienia trenera Stawowego można było się spodziewać, myślałem, że pan Wojtek przyjdzie na ostatni trening pożegnać się z piłkarzami.
Zawodnicy po godzinie ćwiczeń pod dachem przenieśli się na boczną murawę, gdzie po rozgrzewce biegowej zakończyli zajęcia treningowe krótką gierką na zawężonym polu gry. Tej części treningu przyglądała się już większa grupa kibiców. Najpierw grano normalnie, potem na dwa kontakty. Ale akcje były rwane, chaotyczne, bo na placu gry było zbyt mało miejsca w stosunku do liczby zawodników. Fani oglądali zajęcia w grobowej ciszy.
- Atmosfera wśród kibiców jest niewesoła, martwimy się tym, co się dzieje w klubie - mówi Piotr Chyc, jeden z kibiców. - Cały czas trwają też spekulacje odnośnie osoby nowego trenera, bo nie wierzę, aby Robert Jończyk pozostał w Gdyni w charakterze pierwszego szkoleniowca na dłużej. Może Orest Lenczyk, albo Czesław Michniewicz? Trenera Stawowego szkoda, ale z punktu widzenia nas, kibiców, szkoleniowiec ten nie ustrzegł się niestety błędów. Najpoważniejszy z nich to wypożyczenie lekką ręką do Motoru Lublin Michała Płotki, podczas gdy inni środkowi obrońcy w każdym meczu prokurują błędy, po których padają bramki.
Futboliści Arki oficjalnie nie chcą wypowiadać się na temat zwolnienia Stawowego.
- Bez komentarza - ucinali pytania o tę kwestię.
Zawodnicy nieoficjalnie mówią jednak, że w klubie żarty się skończyły. Jeśli nie awansują do ekstraklasy, dla wielu będzie to oznaczało pożegnanie się z Arką.
- Liczymy się z poważnymi konsekwencjami finansowymi - usłyszeliśmy też od jednego z piłkarzy.