Zakopane jak... trójkąt bermudzki
Ten proceder, jak twierdzą zakopiańscy policjanci, przybiera coraz większe rozmiary. Do Zakopanego przyjeżdżają zagraniczni turyści nie tylko po to, by tu odpocząć i zwiedzać, ale też, by przy okazji wyciągnąć pieniądze z firm ubezpieczeniowych w swoim kraju. - Uzyskaliśmy takie informacje z działań operacyjnych - odpowiada lakonicznie mł. insp. Jan Szymański, zastępca komendanta KPP Zakopane. - Wiemy, że przodują wtym, znani ze swej uczciwości, Niemcy. Właściciele aut, pięcio-sześcioletnich, które w Niemczech bardzo trudno sprzedać, przyjeżdżają do Zakopanego i dogadują się ze złodziejami trudniącymi się kradzieżą aut. Dają im zlecenie na własny samochód i oczywiście, płacą za jego wykonanie. Potem poszkodowani właściciele aut idą na policję i zgłaszają, że skradziono im auto. Tu funkcjonariusze wydają im odpowiedni dokument potwierdzający to.