Gdynia. Pieniądze na zabytki
Trzykrotnie, w porównaniu z ubiegłym rokiem wzrosła kwota, jaką władze Gdyni przeznaczą na dotowanie remontów gdyńskich zabytków, będących w prywatnych rękach.
Do końca 2006 r. zostanie wydanych na ten cel aż 600 tys. zł. Hojność radnych miasta z satysfakcją przyjął Roberta Hirsch, miejski konserwator zabytków.
- To suma, która w końcu odpowiada potrzebom - cieszy się Hirsch. - W ubiegłym roku mieliśmy tylko trzy wnioski o dotacje na remont zabytków, w tym mamy ich już dziewięć. Obiekty zabytkowe są dziedzictwem kultury i wizytówką miasta, dlatego gmina musi poczuwać się do obowiązku, aby o nie dbać.
Urzędnicy wskazali już pierwszych sześć zabytków, których remont będzie dotowany z miejskich pieniędzy. Znajdują się w Śródmieściu, na Kamiennej Górze i w Chyloni. Największa kwota - niemal 140 tys. zł, przeznaczona została na remont elewacji kamienicy przy Skwerze Kościuszki, w której kiedyś mieściło się kino Goplana. 75 tys. zł przyznano na remont kamienicy przy ul. Świętojańskiej 55, ponad 61 tys. zł na renowację Opolanki. Aby przywrócić blask willi Zosieńka, radni przeznaczyli 24 tys. zł. Dotowane są nie tylko budynki. 15 tys. zł przyznano na konserwację średniowiecznej figury Piety w kościele św. Mikołaja w Chyloni.
- A w kolejce czekają już kolejne obiekty - mówi Marek Stępa, wiceprezydent Gdyni.
Na dotacje liczyć mogą właściciele m.in. budynku po dawnej dyrekcji budowy portu przy ul. Waszyngtona 38, a także kamienicy przy ul. Morskiej 67. Poprawa wizerunku zabytków cieszy mieszkańców.
- To bardzo dobrze, że będą odnawiane - mówi Antoni Krupa, mieszkaniec centrum. - Obecnie, spacerując reprezentacyjną ul. Świętojańską, strach spojrzeć w górę. Na parterze zabytkowych kamienic oko cieszą ekskluzywne sklepy, ale z wyższych kondygnacji tynk i farba sypią się przechodniom na głowy.