Narodziny nowej gwiazdy
Sopot słynie z objawiania się wielkich tenisowych talentów. Tutaj zaczynały świecić gwiazdy: Rafaela Nadala, Tommy Robredo, Dawida Nalbandiana czy Gaela Monfilsa. Czy Michał Przysiężny pójdzie w ich ślady i wkrótce stanie się graczem światowej czołówki?
Tego nie wiemy. Jednak to, czego dokonał w tegorocznym turnieju, nie udawało się żadnemu z Polaków od ponad 20 lat. Przed nim ostatnim ćwierćfinalistą turnieju ATP Tour był Wojciech Fibak, który w marcu 1986 roku w Rotterdamie rywalizował z Johnem McEnroe.
Przysiężny w spotkaniu drugiej rundy z Czechem Jirim Vankiem miał szczególne powody do pokazania się z jak najlepszej strony. To co zademonstrował przeszło nawet jego najśmielsze oczekiwania. - W drugim secie wychodziło mi wszystko. Wchodziły mi nawet te piłki, które chciałem zepsuć - żartował po zwycięstwie 6:3, 6:1 nad Vankiem tenisista, z którego trener davicupowej reprezentacji Polski zrezygnował w decydującej piątej grze w meczu z Gruzją i o którym mówiono, że pierwszą rundę wygrał tylko dlatego, że Coria poddał mu się z powodu kontuzji.
- Chciałem grać przeciwko Chikladze w meczu z Gruzinami, ale nie mam pretensji do trenera, który miał prawo do zmiany składu. Przecież nie wiadomo, czy wygrałbym tamto spotkanie. A w meczu przeciwko Vankowi, w ogóle o tym nie myślałem. Po prostu chciałem zagrać najlepiej jak umiem i trafiłem na swój wyjątkowy dzień - wyjaśnił skromnie zawodnik kadry B w teamie PZT Prokomu, którego Ryszard Krauze natychmiast po tym spotkaniu awansował do kadry A. - Kwestia wyjazdów Michała na kolejne turnieje razem z trenerem została dziś absolutnie rozstrzygnięta - uciął dywagacje na ten temat szef Prokomu.
Oprócz niego, doskonałej gry polskiemu tenisiście gratulowali obecni na meczu słynny Argentyńczyk Guillermo Vilas i Wojciech Fibak. - Michał od dawna już bardzo dobrze grał w tenisa, tylko jakoś nie potrafił dotąd udowodnić przez wygrywanie. Mam nadzieję, że tutaj wreszcie się przełamał i swój wielki talent będzie potwierdzał także w innych turniejach za granicą, czego mu serdecznie życzę - powiedział najlepszy polski tenisista w historii.
A Przysiężny, który jeszcze na początku tego roku stawiał swoją dalszą karierę tenisową pod znakiem zapytania i uzależniał jej kontynuowanie od postępu, teraz już nie myśli o jej zakończeniu. - Oczywiście, że będę grał dalej, no bo co innego mógłbym teraz robić - stwierdził polski bohater tegorocznego Orange Prokom Open.