Śmiertelny wróg
Nie ma jeszcze pewności, czy dziecko, które zmarło w nocy z wtorku na środę w sądeckim szpitalu było chore na sepsę, niemniej jednak w lecznicy zarządzono specjalną procedurę, która ma uchronić przed kolejnymi zakażeniami.
– Zniszczono odzież osób, które miały kontakt z dzieckiem, oddział został odkażony, a lekarzom i pielęgniarkom, które opiekowały się dziewczynką profilaktycznie podano antybiotyki – mówi dyrektor szpitala, a zarazem lekarz pediatra Artur Puszko.
Nic nowego
Wciąż nie ma wyników badań potwierdzających, że dziecko zmarło na sepsę, jednak nawet gdyby podejrzenie się potwierdziło, lekarze uspokajają: ta choroba to nie nowość. Występowała od dawna. Nie zawsze okazuje się śmiertelna, a kilka przypadków nie oznacza początku epidemii. Trzeba także wiedzieć, że bakterie wywołujące sepsę mogą być wszędzie wokół nas. Możemy być ich nosicielami i nie chorować.
– Kluczową okolicznością w przypadku sepsy jest odporność organizmu. Nie ma powodu, aby wpadać w panikę, nie posyłać dzieci do przedszkola czy do szkoły – tłumaczy Artur Puszko.
Dziewczynka, u której lekarze podejrzewali sepsę trafiła do szpitala w bardzo ciężkim stanie.
Było to dziecko cierpiące na inną nieuleczalną chorobę i dodatkowo z osłabioną odpornością. Zanim trafiło na oddział intensywnej opieki medycznej, przez 5 dni leczono je na zapalenie oskrzeli. W szpitalu początkowo stwierdzono zapalenie płuc. Podano antybiotyki. Ale słabiutki organizm nawet ze wsparciem silnych leków nie mógł już poradzić sobie z bakteriami.
Antybiotykowa broń
– Bać należy się wszystkich śmiertelnych chorób, których w podręcznikach medycyny są setki. Sepsa ze śmiertelnością szacowaną na kilkadziesiąt procent jest groźna, ale w dobie antybiotyków medycyna radzi sobie z nią coraz lepiej – mówi dyrektor Puszko.
Problem w tym, żeby lekarze mieli w zanadrzu broń, czyli silny lek. Antybiotyk musi działać na bakterie „z zaskoczenia”, zanim szczepy drobnoustrojów nie staną się odporne na lekarstwo. Stąd potrzeba rozsądnego zlecania antybiotyków w lżejszych chorobach – nie na wyrost (bo osłabiają naturalną odporność), ale także nie za późno.
Zaczyna się niewinnie
„Wyczucie” właściwego momentu i faktycznej potrzeby podania antybiotyku jest wyzwaniem dla lekarzy pierwszego kontaktu –podobnie jak sprawa szybkiej reakcji na objawy, które mogą wskazywać na sepsę.
Choroba jest trudna do wykrycia. Towarzyszy jej zwykle wysoka, nieregularna gorączka. Później może (ale nie musi) pojawić się krwawa wysypka, albo zaburzenia krzepnięcia. W zaawansowanym stadium występują krwotoki wewnętrzne.
Skuteczną ochroną przed posocznicą mogą być szczepienia ochronne. Podczas wczorajszej wizyty w Stróżach minister zdrowia Zbigniew Religa oświadczył, że z powodu większej niż zwykle liczby zachorowań w tym roku, zwrócił się do ekspertów medycyny z pytaniem czy sprowadzić z zagranicy szczepionkę chroniącą przed bakteriami najczęściej wywołującymi sepsę.
iwona kamieńska